Najbliższe wybory parlamentarne będą najważniejszymi we współczesnych dziejach Polski. Będziemy wybierali między Polską silną, zjednoczoną, sprawiedliwą i szybko się rozwijającą a państwem, które ulega przestępcom, docenia tylko elity i jest pogodzone z rolą ubogiego krewnego europejskich potęg. Polacy będą mieli okazję potwierdzić, że chcą, by dobry czas dla naszej Ojczyzny trwał. Ja tego chcę. I będę do tego przekonywał moich rodaków.

Jak Państwo wiecie, jestem zwolennikiem działania i konkretów. Poszedłem do polityki nie po splendory, ale po to, by pomagać ludziom. Jako poseł zwycięskiego ugrupowania będę mógł pracować skuteczniej niż jako radny opozycji. Gdańsk i Pomorze potrzebują reprezentantów w Warszawie, zwłaszcza w sytuacji, gdy władze samorządowe odrzucają wszelką współpracę z rządem.

Jeśli uda mi się zdobyć Państwa zaufanie i zostanę parlamentarzystą, będę blisko współpracował ze wszystkimi środowiskami z Gdańska i Pomorza, które zechcą razem ze mną rozwiązywać problemy regionu. Chcę słuchać i służyć, a nie toczyć polityczne wojny.

Jest jeszcze jeden powód mojej decyzji o starcie w wyborach. To niepokój. Nasi polityczni konkurenci ogłosili niedawno program zakładający „decentralizację”, będącą w praktyce dramatycznym osłabieniem państwa polskiego. Taki scenariusz jest marzeniem wszystkich tych, którzy Polsce i Polakom życzą źle. Nie możemy dopuścić, by się ziścił. Kandyduję więc do Sejmu, by pracować na rzecz silnego Pomorza w silnej, bezpiecznej Polsce.

Zawsze wsłuchiwałem się w Państwa głosy. Dziś proszę Państwa o oddanie 13 października głosu na listę Prawa i Sprawiedliwości.

Do zobaczenia na kampanijnym szlaku i przy wyborczych urnach!