W Polsce mamy dobre stocznie, ale rynek stoczniowy to olbrzymi biznes, który ma swoje lata chude i grube. Mądra polityka w takim sektorze nastawiona jest na wspieranie (czerpanie zysków) nie tylko w czasie hossy, ale pomaga przetrwać w czasie bessy – która zawsze, prędzej czy później przychodzi. Dlatego te stocznie, które potwierdziły wynikami finansowymi, że są rentownymi firmami, państwo powinno wspierać wtedy, kiedy zamówienia na nowe statki się gwałtownie kurczą. Zwrotne dotacje rządowe w takim momencie to nie koszt, tylko mądra inwestycja.

