Jednego dnia ambasador Niemiec Miguel Berger szydzi z raportu przygotowanego przez Arkadiusza Mularczyka o stratach wojennych poniesionych przez Polskę w wyniku niemieckiej napaści.
Następnego dnia dowiadujemy się, że jeden z niemieckich domów aukcyjnych przygotowuje wyprzedaż „pamiątek” ofiar (również polskich) z obozów zagłady Auschwitz, Ravensbrück, getta warszawskiego i innych. Oficjalna dokumentacja obozowa, intymne listy więźniów, ich dowody osobiste – na bestialsko zamordowanych przez niemieckie państwo ludziach po ponad 80 latach niemieccy „biznesmeni” dalej chcą robić interesy.
Panie ministrze Radosławie Sikorski, czy to jest to „niemieckie przywództwo” w UE, o które Pan publicznie od lat zabiega? Jeśli nie, to z łaski swojej może tym razem zrobi Pan cokolwiek, zamiast udawać, że nie plują, tylko deszcz pada?


