Analiza dokumentów z systemu SEPE, otrzymanych z PKP PLK SA w ramach przeprowadzonej kontroli poselskiej dotyczącej przebiegu wydarzeń związanych z aktem dywersji na torowisku

Przeanalizowałem dokumenty z systemu SEPE, otrzymane wczoraj z Polskich Linii Kolejowych S.A. w ramach przeprowadzonej kontroli poselskiej dotyczącej przebiegu wydarzeń związanych z aktem dywersji na torowisku.

I jestem, delikatnie mówiąc, zdziwiony, bo w tymże rejestrze, gdzie zapisuje się wszystkie anomalia występujące na danym odcinku trasy kolejowej, pierwszym wpisem informującym o „nierówności w torze” jest wpis z 16 listopada o godzinie 6:40. Nie ma żadnych wpisów, z których wynikałoby, że policja poinformowała wcześniej Polskie Linie Kolejowe S.A. o zgłoszonym wybuchu, czy też o tym, że na trasę wysłany został patrol policji i dokonał jakiegoś rodzaju oględzin (z jakim skutkiem, to wiemy).

Mówimy o bardzo ważnym torze, którym między innymi wysyłane są transporty uzbrojenia na Ukrainę. Polacy informują o wybuchu, policja jedzie na miejsce „ale jest ciemno” więc wraca do domu/na posterunek i NIE INFORMUJE Polskich Linii Kolejowych S.A. o interwencji, czy też potencjalnym wybuchu. Uszkodzonym torem przejechało kilkanaście pociągów.

Następnie dywersanci, przez nikogo nie kłopotani, opuszczają Polskę.

Szokujące. Tym razem opatrzność nas uratowała panie ministrze Marcin Kierwiński. Jednak z taką koordynacją polskich służb, panie ministrze, to nie liczmy więcej na takie szczęście. Ta sprawa wystawiła fatalny obraz zarządzanych przez pana i ministra Tomasza Siemoniaka resortów.

Dziękuję pracownikom Polskich Linii Kolejowych S.A. za fachową prezentację tematu i niezwłoczne przekazanie dokumentów.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *