Po kontroli w Ministerstwie Sprawiedliwości w sprawie środków wypłacanych z Funduszu Sprawiedliwości muszę powiedzieć, że ewidentnie zarówno minister Adam Bodnar, jak i Waldemar Żurek wiedzą, że sprawa zarzutów dla ministrów Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego jest niesamowicie dęta.
Poza jedną kwestionowaną umową z fundacją Profeto żaden z ministrów nie odważył się podpisać pod decyzją administracyjną stwierdzającą ich nieważność. Dlaczego? Dla mnie jest jasne: boją się, że w sądzie administracyjnym taka decyzja by się nie ostała, a wtedy ten, kto taką decyzję podpisał, mógłby odpowiadać za szkody wyrządzone beneficjentowi umowy – z własnej kieszeni.
Czyli z jednej strony dokumentów boją się podpisywać, a z drugiej zarzuty i „zaoczne wyroki” wydają bez wahania. Mi to nie gra.
Dziękuję za sprawną kontrolę koleżankom – Annie Gembickiej i Agnieszce Wojciechowskiej van Heukelom.

