Dla Ursuli von der Leyen i brukselskich elit osiągnięcie porozumienia politycznego w sprawie celu klimatycznego, redukującego emisję dwutlenku węgla do 90%, na rok 2040 to świetna wiadomość. Ale dla nas wszystkich, ludzi pracujących, wychowujących dzieci, konsumentów, przedsiębiorców, to katastrofa – to oznacza wzrost rachunków za prąd, zwijanie przemysłu, rolnictwa, podwyżki cen, wyższe koszty transportu, budowy mieszkań i wielu innych. Możecie się domyśleć, po czyjej stronie stoi polski premier Donald Tusk. Tak, zgadliście – po stronie – chyba tak to można nazwać – unijnego zielonego szaleństwa. Panie premierze, trzymajcie tak dalej, a wkrótce Polacy wywiozą Was na taczkach.

