W ostatnich dniach obserwujemy festiwal (sic!) gloryfikowania banderyzmu na Ukrainie. Prym w tym procederze wiedzie mer Lwowa – Andrij Sadowy, który ogłosił, że Lwów wesprze ze środków publicznych odbudowę muzeum poświęconego głównemu dowódcy UPA Romanowi Szuchewyczowi, bezpośrednio odpowiedzialnemu za ludobójstwo na Polakach. To plucie nam w twarz. Dlatego razem z posłem Januszem Kowalskim wnosimy do Ministra Spraw Zagranicznych Radosława Sikorskiego o uznanie go za persona non grata i wpisanie go na listę osób z zakazem wstępu na terytorium RP!
Druga sprawa to rosnące rachunki za prąd, które miały… nie rosnąć. Rząd Donalda Tuska obiecywał stabilizację cen, a Polacy dziś odczują coś zupełnie innego. Od 1 stycznia 2026 roku rachunki za prąd wzrastają z powodu podniesienia szeregu opłat, m. in. mocowej – o ponad 50%. To klasyczny przykład rządowej narracji rozmijającej się z rzeczywistością: miało być taniej, będzie drożej. W tym samym czasie, kiedy w Polsce biznes w szczególności energochłonny ledwo wiąże koniec z końcem, w Niemczech na same obniżenie rachunków za energię dla branży energochłonnej w tym roku zaplanowano w budżecie federalnym 3 miliardy euro. Panie premierze, albo na poważnie obniży Pan koszty energii dla naszych hut, cementowni i innych branż tego sektora, albo będziemy mieć powtórkę z lat 90-tych, kiedy nasze świetne zakłady były przez Zachód wykupywane za bezcen!
Przy okazji dziękujemy pani prezydent Aleksandrze Dulkiewicz za kolejne podwyżki w Gdańsku, w tym – podatek od nieruchomości, stawka wzrosła o 4,5% (więcej zgodnie z ustawą się nie da), opłata za wywóz śmieci od kwietnia 25% w górę. W czasie, gdy mieszkańcy zmagają się z inflacją i drożyzną, samorządy rządzone przez liberalno-lewicowych włodarzy sięgają głębiej do kieszeni obywateli. To najlepszy dowód na to, że rachunek za ich politykę zawsze płacimy my – podatnicy.

