Pół biliona złotych i chaos. Kulisy budowy farm wiatrowych na Bałtyku przez koalicję Tuska

500 miliardów złotych – tyle ma kosztować budowa farm wiatrowych na polskim szelfie Morza Bałtyckiego. Premier Donald Tusk od początku kadencji opowiada, że ważny jest patriotyzm gospodarczy i realizacja inwestycji publicznych z udziałem polskich firm. My to w Prawie i Sprawiedliwości doskonale rozumiemy i zawsze taką politykę popieraliśmy. Chciałoby się więc przyklasnąć, ale…. Kiedy pytamy o szczegóły to pod tymi pięknie brzmiącymi hasłami jest dramat.

Rząd podaje, że w ramach 1 fazy budowy farm wiatrowych na morzu tzw. local content, czyli udział polskich firm w ich budowie wynosi między 20 a 30%. Kiedy o tę sprawę dopytujemy (a posiedzenie Komisji Gospodarki Morskiej jest literalnie poświęcone temu tematowi) to okazuje się, że nikt za bardzo nie wie jak to zostało policzone, a żeby spółka została zakwalifikowana jako local content wystarczy żeby:

1⃣Była zarejestrowana w Polsce.

2⃣Inwestuje w Polsce na innowacje, ale (uwaga!) bez wskazania żadnej minimalnej kwoty, czy relacji do dochodów/obrotów spółki.

Innymi słowy – wystarczy, że podmiot z innego państwa zakwateruje w Polsce spółkę, przeznaczy jedną złotówkę na innowację i jego udział w projekcie państwowym będzie uznawany za nasz narodowy local content. Śmiać się, czy płakać.

Na koniec dodam, że patriotyzm gospodarczy dla rządu Donalda Tuska waży tyle, że na posiedzeniu omawiającym te sprawy obecny był jeden wiceminister z Ministerstwa Aktywów Państwowych (po pół godziny musiał pójść na „ważniejsze spotkanie”), a z Ministerstwa Klimatu i Środowiska nie pofatygował się żaden minister. W sumie po co, to inwestycja tylko za pół biliona złotych, co za różnica ile z tych pieniędzy zostanie wytransferowanych za granicę, a ile zostanie w kraju.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *